Aż robi się brrrr...." od nie mytych zębów !
Próchnica zębów
Autorem artykułu jest Li Li</p>
<br />
Stomatologia od lat prowadzi dyskusję na temat prawidłowego mycia zębów. Chodzi głównie o to, by szczoteczka wymiatała bakterie w kierunku od dziąsła do końca zębów tak, żeby resztki pokarmów nie utkwiły pomiędzy dziąsłem, a zębem. Bardzo często jest zalecane użycie ruchów okrężnych. Jednak najważniejsze jest, by szczoteczka dosięgała wszystkich powierzchni zęba, łącznie z tymi trudno dostępnymi, które znajdują się między sąsiadującymi zębami. Dentysta zaleca również stosowanie pasty do zębów najwyższej jakości. Minimalny wymóg tyczący się czyszczenia zębów to dwa razy dziennie ze szczególnym uwzględnieniem wieczornego czyszczenia, które powinno trwać trzy, cztery minuty. W razie potrzeby zalecane jest również płukanie jamy ustnej płynem do tego przeznaczonym. W profilaktyce należy także uwzględnić nić dentystyczną, która w połączeniu ze szczoteczką do zębów pomoże w zachowaniu zdrowego uśmiechu. Jednakże, gdy będzie się jej używało nieprawidłowo, może ona przynieść więcej szkody niż pożytku. Dlatego warto zapytać stomatologa, jak prawidłowo szczotkować i czyścić zęby.
---
<p><p><strong>Zobacz:<br />- <a href="http://pres-i-dent.pl/" target="_blank" title="dentysta wrocław">dentysta Wrocław</a></strong><br /><strong>- <a href="http://krewpepowinowa.pl/" target="_blank" title="komórki macierzyste">komórki macierzyste</a></strong></p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Brudne, niemyte zęby pokrywa warstwa kleistej substancji tzw. płytka bakteryjna, w skład której wchodzą pokarm, ślina i drobnoustroje (bakterie). Bakterie te ulegają rozmnażaniu, żywiąc się jednocześnie cukrami znajdującymi się w spożywanym pokarmie.
Na skutek przemiany materii pojawiają się kwasy, które wyżerają szkliwo, a nawet mogą dojść do miazgi zęba. Wtedy mówimy o psuciu się zębów, czyli próchnicy.
Próchnica zaczyna się najczęściej w najbardziej podatnych powierzchniach szkliwa, czyli pomiędzy zębami, gdzie trudno jest usunąć płytkę bakteryjną. Należy przy tym pamiętać, że gdy nie będziemy przeciwdziałać procesowi psucia się zębów, związki chemiczne zaatakują całkowicie zęba w rezultacie czego pojawi się zapalenie, któremu najczęściej towarzyszy ropa. Mówimy wtedy o ropniu okołozębowym. Jednakże współcześnie możemy w bardzo łatwy sposób zapobiegać próchnicy. Jednym i zarazem najbardziej powszechnym jest usuwanie bakteryjnej płytki nazębnej, starego pokarmu oraz kwasów przez szczotkowanie zębów. To jeden z niezbędnych elementów dbałości o zęby.
piątek, 5 sierpnia 2011
wszystko o zdrowiu
Łyk pomidora to zdrowia zapora
Autorem artykułu jest Li Li</p>
<br />
Jednakże zaskakującym, a wręcz paradoksalnym, może być fakt, iż pomidory najbardziej wartościowe są dla organizmu w formie przetworzonej. Są one swoisą ciekawostką w rodzinie fruktów, które największe bogactwo oraz skuteczność posiadają w stanie surowym. Jednak te przetworzone również, świadomie lub nie, towarzyszą nam w życiu codziennym oraz w kuchni. Używamy nie tylko przeciery oraz koncentraty do zup i sosów, ale też sączymy sok z pomidorów.
Sok z pomidorów zawiera ogromne pokłady witaminy C oraz E, które mają działania jak najbardziej pozytywne przede wszystkim na skórę. Można zaryzykować stwierdzeniem, iż odpowiadają za nasza urodę. Wzmacniają oraz dotleniają naczynia krwionośne dodając blasku przygaszonej cerze. Skutecznie odstraszają nie lubiane przez kobiety zmarszczki oraz opóźniają procesy starzenia się. Poza tym sok taki jest źródłem witamin A, B oraz C, które powinny być fundamentem codziennej zbilansowanej diety. Dostarcza wielu mikroelementów oraz przeciwutleniaczy. Można zauważyć jego dobroczynny wpływ na cały organizm. Przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania nerek oraz serca. Jego dobrodziejstwo zmniejsza ryzyko zachorowań na nowotwory. Działa również na układ pokarmowy, regulując procesy trawienne. Dzięki niskiej kaloryczności, a wysokiej zawartości błonnika stosować go powinno się w dietach odchudzających. To nie koniec jego magicznej mocy. Po wypiciu soku z pomidorów, jak za dotknięciem magicznej różdżki znika kac, który długo lubi męczyć „po spożyciu”.W XXI wieku społeczeństwo wkroczyły w dobę obarczoną chorobami cywilizacyjnymi, które urosły do rangi niemal epidemii. Dlatego korzystajmy
z naturalnych dobrodziejstw i ratujmy swoje zdrowie. Zajadajmy się pomidorami na tysiąc możliwych sposobów. Odwiedzając restauracje włoskie, wybierajmy z kart menu dania bogate w oficjalne kolory włoskiej flagi. Sięgajmy po czerwień pomidorów oraz zieleń bazylii. Wyjdzie nam to zdecydowanie na zdrowie.
---
<p><p><strong>Zobacz:</strong><br /><strong>- <a href="http://www.dapietro.pl/" target="_self" title="restauracje Kraków">restauracje Kraków</a></strong><br /><strong>- <a href="http://celebritiesclub.pl/" target="_self" title="imprezy kraków">imprezy Kraków</a></strong><br /><strong>- <a href="http://www.quiselle.com/quiselle/patelnie_garnki_formy.html" target="_blank" title="patelnie">patelnie</a></strong></p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Lato jest okresem przyświecającym dojrzewaniu wielu owoców oraz warzyw. Również i pomidory wraz z intensywnością kąpieli słonecznych czerwienieją i uśmiechają się do nas coraz bardziej soczyście.
Każdy z nas lubi oraz jada je w innym wydaniu. Jedni jedzą je na surowo niczym jabłko, inni w sałatce z dressingiem jogurtowym lub ziołowym, inni z oliwa i bazylia. Są tacy, którzy wolą zjeść je na ciepło lub nafaszerowane serem feta i „uduszone” na grillu. Jak widać pomidor może przybierać całą gamę form oraz kreacji smakowych i prezencyjnych.
Autorem artykułu jest Li Li</p>
<br />
Jednakże zaskakującym, a wręcz paradoksalnym, może być fakt, iż pomidory najbardziej wartościowe są dla organizmu w formie przetworzonej. Są one swoisą ciekawostką w rodzinie fruktów, które największe bogactwo oraz skuteczność posiadają w stanie surowym. Jednak te przetworzone również, świadomie lub nie, towarzyszą nam w życiu codziennym oraz w kuchni. Używamy nie tylko przeciery oraz koncentraty do zup i sosów, ale też sączymy sok z pomidorów.
Sok z pomidorów zawiera ogromne pokłady witaminy C oraz E, które mają działania jak najbardziej pozytywne przede wszystkim na skórę. Można zaryzykować stwierdzeniem, iż odpowiadają za nasza urodę. Wzmacniają oraz dotleniają naczynia krwionośne dodając blasku przygaszonej cerze. Skutecznie odstraszają nie lubiane przez kobiety zmarszczki oraz opóźniają procesy starzenia się. Poza tym sok taki jest źródłem witamin A, B oraz C, które powinny być fundamentem codziennej zbilansowanej diety. Dostarcza wielu mikroelementów oraz przeciwutleniaczy. Można zauważyć jego dobroczynny wpływ na cały organizm. Przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania nerek oraz serca. Jego dobrodziejstwo zmniejsza ryzyko zachorowań na nowotwory. Działa również na układ pokarmowy, regulując procesy trawienne. Dzięki niskiej kaloryczności, a wysokiej zawartości błonnika stosować go powinno się w dietach odchudzających. To nie koniec jego magicznej mocy. Po wypiciu soku z pomidorów, jak za dotknięciem magicznej różdżki znika kac, który długo lubi męczyć „po spożyciu”.W XXI wieku społeczeństwo wkroczyły w dobę obarczoną chorobami cywilizacyjnymi, które urosły do rangi niemal epidemii. Dlatego korzystajmy
z naturalnych dobrodziejstw i ratujmy swoje zdrowie. Zajadajmy się pomidorami na tysiąc możliwych sposobów. Odwiedzając restauracje włoskie, wybierajmy z kart menu dania bogate w oficjalne kolory włoskiej flagi. Sięgajmy po czerwień pomidorów oraz zieleń bazylii. Wyjdzie nam to zdecydowanie na zdrowie.
---
<p><p><strong>Zobacz:</strong><br /><strong>- <a href="http://www.dapietro.pl/" target="_self" title="restauracje Kraków">restauracje Kraków</a></strong><br /><strong>- <a href="http://celebritiesclub.pl/" target="_self" title="imprezy kraków">imprezy Kraków</a></strong><br /><strong>- <a href="http://www.quiselle.com/quiselle/patelnie_garnki_formy.html" target="_blank" title="patelnie">patelnie</a></strong></p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Lato jest okresem przyświecającym dojrzewaniu wielu owoców oraz warzyw. Również i pomidory wraz z intensywnością kąpieli słonecznych czerwienieją i uśmiechają się do nas coraz bardziej soczyście.
Każdy z nas lubi oraz jada je w innym wydaniu. Jedni jedzą je na surowo niczym jabłko, inni w sałatce z dressingiem jogurtowym lub ziołowym, inni z oliwa i bazylia. Są tacy, którzy wolą zjeść je na ciepło lub nafaszerowane serem feta i „uduszone” na grillu. Jak widać pomidor może przybierać całą gamę form oraz kreacji smakowych i prezencyjnych.
czwartek, 4 sierpnia 2011
wszystko o zdrowiu
Leczenie laserowe wady wzroku
Autorem artykułu jest Gorgi</p>
<br />
<a href="http://www.jaskra.net/leczenie.php" target="_blank" title="leczenie jaskry">
leczenie jaskry przy użyciu lasera jest zabiegiem bardzo przydatnym. Chroni chorego przed tzw. ostrym atakiem jaskry, który powodując silny ból oka, kończy się z reguły wizytą na ostrym dyżurze w szpitalu, a w niektórych przypadkach wymaga pilnego przeprowadzenia operacji chirurgicznej. Coraz częściej laser wykorzystuje się u osób po operacjach zaćmy, czyli zmętnienia soczewki. Zdarza się, że po prawidłowo wykonanym zabiegu niektóre osoby skarżą się jednak na ponowne pogorszenie widzenia. Wynika to z tzw. zmętnienia torebki soczewki. Tradycyjny zabieg operacji zaćmy polega na usunięciu wnętrza soczewki i pozostawieniu jej torebki - to rodzaj worka, w który wszczepia się sztuczną soczewkę.
Po pewnym czasie może dojść do zmętnienia torebki, co wywołuje ponowne pogorszenie widzenia. Tu właśnie wykorzystuje się leczenie laserowe. Stosuje się wtedy tzw. kapsulotomię, która polega na wytworzeniu otworu w torebce soczewki, co umożliwia powrót ostrego widzenia.
Laser wykorzystywany jest także przy zwyrodnieniu plamki związanej z wiekiem, czyli tzw. AMD. Służy zarówno do diagnozowania, jaki leczenia. Coraz powszechniej dostępna staje się laserowa optyczna koherentna tomografia OCT umożliwiająca bardzo wczesne i dokładne zdiagnozowanie tego schorzenia, określenie jego typu, stopnia zaawansowania i rokowanie. Pozwala także lekarzowi podjąć najtrafniejszą decyzję o sposobie leczenia i przeprowadzać okresowo jego skuteczną kontrolę. Za pomocą lasera i specjalnych leków podawanych do krwi możliwe jest zatrzymanie postępu choroby i zapobieganie systematycznemu pogarszaniu widzenia.
---
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Diagnostyczne badania laserowe są niebolesne i nieinwazyjne. Odbywają się one bez dotykania powierzchni oka i nie wymagają żadnego specjalnego przygotowania.
Dzięki użyciu lasera można obniżyć ciśnienie w gałce ocznej (tzw. trabekuloplastyka), co pozwala lekarzowi leczącemu jaskrę odstawić niektóre leki lub je ograniczyć. Nagłemu wzrostowi ciśnienia w oku towarzyszącemu w tej chorobie zapobiega tzw. irydotomia, czyli tworzenie laserem otworów w tęczówce. Uzupełniające
Autorem artykułu jest Gorgi</p>
<br />
<a href="http://www.jaskra.net/leczenie.php" target="_blank" title="leczenie jaskry">
leczenie jaskry przy użyciu lasera jest zabiegiem bardzo przydatnym. Chroni chorego przed tzw. ostrym atakiem jaskry, który powodując silny ból oka, kończy się z reguły wizytą na ostrym dyżurze w szpitalu, a w niektórych przypadkach wymaga pilnego przeprowadzenia operacji chirurgicznej. Coraz częściej laser wykorzystuje się u osób po operacjach zaćmy, czyli zmętnienia soczewki. Zdarza się, że po prawidłowo wykonanym zabiegu niektóre osoby skarżą się jednak na ponowne pogorszenie widzenia. Wynika to z tzw. zmętnienia torebki soczewki. Tradycyjny zabieg operacji zaćmy polega na usunięciu wnętrza soczewki i pozostawieniu jej torebki - to rodzaj worka, w który wszczepia się sztuczną soczewkę.
Po pewnym czasie może dojść do zmętnienia torebki, co wywołuje ponowne pogorszenie widzenia. Tu właśnie wykorzystuje się leczenie laserowe. Stosuje się wtedy tzw. kapsulotomię, która polega na wytworzeniu otworu w torebce soczewki, co umożliwia powrót ostrego widzenia.
Laser wykorzystywany jest także przy zwyrodnieniu plamki związanej z wiekiem, czyli tzw. AMD. Służy zarówno do diagnozowania, jaki leczenia. Coraz powszechniej dostępna staje się laserowa optyczna koherentna tomografia OCT umożliwiająca bardzo wczesne i dokładne zdiagnozowanie tego schorzenia, określenie jego typu, stopnia zaawansowania i rokowanie. Pozwala także lekarzowi podjąć najtrafniejszą decyzję o sposobie leczenia i przeprowadzać okresowo jego skuteczną kontrolę. Za pomocą lasera i specjalnych leków podawanych do krwi możliwe jest zatrzymanie postępu choroby i zapobieganie systematycznemu pogarszaniu widzenia.
---
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Diagnostyczne badania laserowe są niebolesne i nieinwazyjne. Odbywają się one bez dotykania powierzchni oka i nie wymagają żadnego specjalnego przygotowania.
Dzięki użyciu lasera można obniżyć ciśnienie w gałce ocznej (tzw. trabekuloplastyka), co pozwala lekarzowi leczącemu jaskrę odstawić niektóre leki lub je ograniczyć. Nagłemu wzrostowi ciśnienia w oku towarzyszącemu w tej chorobie zapobiega tzw. irydotomia, czyli tworzenie laserem otworów w tęczówce. Uzupełniające
wszystko o zdrowiu
Nastolatka na diecie białkowej
Autorem artykułu jest Paweł End</p>
<br />
Czas wchodzenia w dorosłość nie jest łatwy. Rodzicom nie raz wydaje się, że życie ich nastoletniej córki jest pozbawione trosk, tymczasem ona sama nieustannie zmaga się z problemami, które dźwiga
z największym trudem. Jednym z nich jest ten, który wiąże się z atrakcyjnym wyglądem i z całą pewnością nie jest to problem błahy.W tym miejscu należy zaznaczyć, że rodzic niewiele może tu poradzić. W życiu nastolatki kwestie związane z atrakcyjnością fizyczną zajmują bardzo ważne miejsce. Umniejszanie znaczenia problemów z utrzymaniem wagi albo cellulitem na pewno nie pomoże w procesie budowania modelowych relacji z nastolatkiem, znacznie bardziej efektywne okaże się więc wspólne poszukiwanie rozwiązania problemu.Interesującą propozycją wydaje się w tym kontekście
<a href="http://www.dietabialkowa.net.pl/" target="_blank">
dieta białkowa, o której można dziś usłyszeć w radio i telewizji, a także przeczytać w każdym magazynie kobiecym.
Dieta ta chwalona jest za niezwykłą skuteczność, mówi się przy tym, że ma zbawienny wpływ nie tylko na wygląd, ale również na cerę, a nawet na problemy ze "skórką pomarańczową". Nastolatka, która decyduje się na odżywianie zgodnie z jej założeniami może zatem skutecznie pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej i odzyskać pewność siebie, która przyda się jej w codziennym życiu. Oczywiście, osoba, która jeszcze się rozwija i w organizmie której nie zaszły wszystkie zmiany świadczące o jego dojrzałości, w żadnym wypadku nie powinna przesadzać z odchudzaniem. Atrakcyjna sylwetka jest wyjątkowo cenna, nie wolno jednak pozwolić sobie na to, aby uzyskana była kosztem zdrowia. Rodzice nastolatki świetnie zdają sobie z tego sprawę, nie raz mają jednak poważny problem z przekonaniem do tego swojego dziecka. Ich ingerencja może mieć przy tym skutek odwrotny od założonego utrzymując młodą osobę w przekonaniu, że rodzice chcą, aby tusza nadal pozostawała jej problemem utrudniając jej nawiązywanie kontaktów i dobrą zabawę.
Zakazy i kłótnie nie zdają się na wiele, skutku nie odnosi również uporczywe przekonywanie córki o tym, że dieta białkowa jest niebezpieczna. Znacznie lepsze wydaje się zatem przeanalizowanie jej założeń wspólnie z nastolatką i zastanowienie się nad tym, które można wcielać w życie, a których lepiej unikać. Takie podejście uzmysłowi nastoletniemu dziecku, że jest dla nas partnerem, my zaś przekonamy się o tym, że nastoletnia córka, o którą tak się martwimy, potrafi spojrzeć na sprawę trzeźwym okiem i rozsądnie zaplanować swoją dietę.
---
<p><p>Więcej na temat diety białkowej dowiesz się ze strony:<a href="http://www.dietabialkowa.net.pl/" target="_blank"> http://www.dietabialkowa.net.pl%3c/a%3E%3C/p%3E%3C/p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Diety na gół przeznaczone są dla osób dorosłych. Co zrobić, kiedy nastolatka upiera się, aby przejść na dietę, np. dietę białkową? Czy kategorycznie zabronić, czy jednak zgodzić się na odchudzanie?
<p><img height="520" width="346" src="http://media.artelis.pl/articles/16355/36689/nastolatka.jpg" alt="nastolatka na diecie białkowej" style="float: left; border: 1px solid black; margin-top: 5px; margin-bottom: 5px; margin-left: 10px; margin-right: 10px;"
Autorem artykułu jest Paweł End</p>
<br />
Czas wchodzenia w dorosłość nie jest łatwy. Rodzicom nie raz wydaje się, że życie ich nastoletniej córki jest pozbawione trosk, tymczasem ona sama nieustannie zmaga się z problemami, które dźwiga
z największym trudem. Jednym z nich jest ten, który wiąże się z atrakcyjnym wyglądem i z całą pewnością nie jest to problem błahy.W tym miejscu należy zaznaczyć, że rodzic niewiele może tu poradzić. W życiu nastolatki kwestie związane z atrakcyjnością fizyczną zajmują bardzo ważne miejsce. Umniejszanie znaczenia problemów z utrzymaniem wagi albo cellulitem na pewno nie pomoże w procesie budowania modelowych relacji z nastolatkiem, znacznie bardziej efektywne okaże się więc wspólne poszukiwanie rozwiązania problemu.Interesującą propozycją wydaje się w tym kontekście
<a href="http://www.dietabialkowa.net.pl/" target="_blank">
dieta białkowa, o której można dziś usłyszeć w radio i telewizji, a także przeczytać w każdym magazynie kobiecym.
Dieta ta chwalona jest za niezwykłą skuteczność, mówi się przy tym, że ma zbawienny wpływ nie tylko na wygląd, ale również na cerę, a nawet na problemy ze "skórką pomarańczową". Nastolatka, która decyduje się na odżywianie zgodnie z jej założeniami może zatem skutecznie pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej i odzyskać pewność siebie, która przyda się jej w codziennym życiu. Oczywiście, osoba, która jeszcze się rozwija i w organizmie której nie zaszły wszystkie zmiany świadczące o jego dojrzałości, w żadnym wypadku nie powinna przesadzać z odchudzaniem. Atrakcyjna sylwetka jest wyjątkowo cenna, nie wolno jednak pozwolić sobie na to, aby uzyskana była kosztem zdrowia. Rodzice nastolatki świetnie zdają sobie z tego sprawę, nie raz mają jednak poważny problem z przekonaniem do tego swojego dziecka. Ich ingerencja może mieć przy tym skutek odwrotny od założonego utrzymując młodą osobę w przekonaniu, że rodzice chcą, aby tusza nadal pozostawała jej problemem utrudniając jej nawiązywanie kontaktów i dobrą zabawę.
Zakazy i kłótnie nie zdają się na wiele, skutku nie odnosi również uporczywe przekonywanie córki o tym, że dieta białkowa jest niebezpieczna. Znacznie lepsze wydaje się zatem przeanalizowanie jej założeń wspólnie z nastolatką i zastanowienie się nad tym, które można wcielać w życie, a których lepiej unikać. Takie podejście uzmysłowi nastoletniemu dziecku, że jest dla nas partnerem, my zaś przekonamy się o tym, że nastoletnia córka, o którą tak się martwimy, potrafi spojrzeć na sprawę trzeźwym okiem i rozsądnie zaplanować swoją dietę.
---
<p><p>Więcej na temat diety białkowej dowiesz się ze strony:<a href="http://www.dietabialkowa.net.pl/" target="_blank"> http://www.dietabialkowa.net.pl%3c/a%3E%3C/p%3E%3C/p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Diety na gół przeznaczone są dla osób dorosłych. Co zrobić, kiedy nastolatka upiera się, aby przejść na dietę, np. dietę białkową? Czy kategorycznie zabronić, czy jednak zgodzić się na odchudzanie?
<p><img height="520" width="346" src="http://media.artelis.pl/articles/16355/36689/nastolatka.jpg" alt="nastolatka na diecie białkowej" style="float: left; border: 1px solid black; margin-top: 5px; margin-bottom: 5px; margin-left: 10px; margin-right: 10px;"
wszystko o zdrowiu
Hipoglikemia okiem cukrzyka
Autorem artykułu jest nektarnik</p>
<br />
---
<p><p>Pozdrawiam,<br /> Albert Czajkowski</p>
<p>Zapraszam na mój blog <a href="http://nektarnik.pl/" target="_blank" title="Hipoglikemia">nektarnik.pl</a></p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Hipoglikemia to częsta dolegliwość która nęka mnie od początku moich zmagań z cukrzycą. Już na samym początku cukrzycowej edukacji w szpitalu, Pani diabetolog przekonywała mnie o tym, jak niebezpieczna jest hipoglikemia. Może na początek wyjaśnijmy sobie na czym ona polega.
Otóż przypadłość ta, to nic innego jak zbyt niski poziom cukru (glukozy) we krwi. Głównym “narzędziem terroru” hipoglikemii jest utrata przytomności i w następstwie (przy braku interwencji osób trzecich) śmierć. Robi wrażenie, prawda? Jednak przed takim obrotem sprawy chroni nas szereg objawów które występują przy niedocukrzeniu, a które stopniowo zaczynam uwielbiać. Są nimi np. pocenie się, drżenie rąk, uczucie gorąca, zmiany nastroju, bóle głowy, senność, miękkie nogi. Wywoływane są one najpierw przez układ wegetatywny, a w przypadku większego spadku, przez ośrodkowy układ nerwowy. Jak do tej pory nie zdarzyło mi się stracić przytomności na skutek spadku cukru, jednak wydaję mi się, że kilka razy byłem bliski. Osiągałem pomiary rzędu 25mg/dl. Mogę wam podpowiedzieć, że alkohol zwiększa zagrożenie utraty przytomności na skutek niedocukrzenia, głównie dlatego, że osłabia odczuwanie objawów. Jak już wspominałem wcześniej, coraz bardziej zaczynam lubić te dość przykre objawy. Zastanawiacie się zapewne dlaczego? Otóż to dość proste, powoli zaczynam je tracić. Dzieje się tak na skutek częstych hipoglikemii które uszkadzają wegetatywny układ nerwowy. Po zachorowaniu bardzo wyraźnie czułem spadek cukru już przy poziomie 60 mg/dl, oblewały mnie zimne poty, trzęsły mi się ręce. Mogłem szybko na nie zareagować. Obecnie zdarza się, że ze zdziwieniem wpatruje się w glukometr, który wyświetla 40 mg/dl. Właśnie dlatego zaczynam lubić te lekko irytujące objawy i cieszę się gdy pojawiają się one u mnie.
Od pewnego czasu zacząłem wychodzić z założenia, że dużo bardziej wolę hipoglikemię, z którą od czasu do czasu się bawię, aniżeli hiperglikemię, która podstępnie niszczy mój organizm. Dlatego też, często dostrzykiwałem sobie 1-2 jednostki insuliny ponad wyliczoną dawkę aby uchronić się przed wysokim cukrem, co skutkowało oczywiście częstymi spadkami. Jednak ze względu na coraz rzadsze objawy niedocukrzenia oraz fakt, że hipoglikemia stale uszkadza układ nerwowy, przestałem to robić. Okazuje się, że hipoglikemia jest równie podstępna jak i jej siostrzyczka – hiperglikemia. Nie myślcie, że o tym nie wiedziałem, po prostu nie przyjmowałem tego do wiadomości. Brak cukru we krwi, który jest głównym paliwem dla naszego mózgu, uszkadza korę mózgową. Uszkadza nieodwracalnie. Właśnie dlatego osoby długo chorujące na cukrzycę po pewnym czasie przestają odczuwać objawy o których pisałem powyżej. i tutaj znów nasuwa mi się na myśl zasada złotego środka, towarzysząca nam przez całe życie :)Sztuką w leczeniu cukrzycy jest właśnie jego odnalezienie.
Autorem artykułu jest nektarnik</p>
<br />
---
<p><p>Pozdrawiam,<br /> Albert Czajkowski</p>
<p>Zapraszam na mój blog <a href="http://nektarnik.pl/" target="_blank" title="Hipoglikemia">nektarnik.pl</a></p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Hipoglikemia to częsta dolegliwość która nęka mnie od początku moich zmagań z cukrzycą. Już na samym początku cukrzycowej edukacji w szpitalu, Pani diabetolog przekonywała mnie o tym, jak niebezpieczna jest hipoglikemia. Może na początek wyjaśnijmy sobie na czym ona polega.
Otóż przypadłość ta, to nic innego jak zbyt niski poziom cukru (glukozy) we krwi. Głównym “narzędziem terroru” hipoglikemii jest utrata przytomności i w następstwie (przy braku interwencji osób trzecich) śmierć. Robi wrażenie, prawda? Jednak przed takim obrotem sprawy chroni nas szereg objawów które występują przy niedocukrzeniu, a które stopniowo zaczynam uwielbiać. Są nimi np. pocenie się, drżenie rąk, uczucie gorąca, zmiany nastroju, bóle głowy, senność, miękkie nogi. Wywoływane są one najpierw przez układ wegetatywny, a w przypadku większego spadku, przez ośrodkowy układ nerwowy. Jak do tej pory nie zdarzyło mi się stracić przytomności na skutek spadku cukru, jednak wydaję mi się, że kilka razy byłem bliski. Osiągałem pomiary rzędu 25mg/dl. Mogę wam podpowiedzieć, że alkohol zwiększa zagrożenie utraty przytomności na skutek niedocukrzenia, głównie dlatego, że osłabia odczuwanie objawów. Jak już wspominałem wcześniej, coraz bardziej zaczynam lubić te dość przykre objawy. Zastanawiacie się zapewne dlaczego? Otóż to dość proste, powoli zaczynam je tracić. Dzieje się tak na skutek częstych hipoglikemii które uszkadzają wegetatywny układ nerwowy. Po zachorowaniu bardzo wyraźnie czułem spadek cukru już przy poziomie 60 mg/dl, oblewały mnie zimne poty, trzęsły mi się ręce. Mogłem szybko na nie zareagować. Obecnie zdarza się, że ze zdziwieniem wpatruje się w glukometr, który wyświetla 40 mg/dl. Właśnie dlatego zaczynam lubić te lekko irytujące objawy i cieszę się gdy pojawiają się one u mnie.
Od pewnego czasu zacząłem wychodzić z założenia, że dużo bardziej wolę hipoglikemię, z którą od czasu do czasu się bawię, aniżeli hiperglikemię, która podstępnie niszczy mój organizm. Dlatego też, często dostrzykiwałem sobie 1-2 jednostki insuliny ponad wyliczoną dawkę aby uchronić się przed wysokim cukrem, co skutkowało oczywiście częstymi spadkami. Jednak ze względu na coraz rzadsze objawy niedocukrzenia oraz fakt, że hipoglikemia stale uszkadza układ nerwowy, przestałem to robić. Okazuje się, że hipoglikemia jest równie podstępna jak i jej siostrzyczka – hiperglikemia. Nie myślcie, że o tym nie wiedziałem, po prostu nie przyjmowałem tego do wiadomości. Brak cukru we krwi, który jest głównym paliwem dla naszego mózgu, uszkadza korę mózgową. Uszkadza nieodwracalnie. Właśnie dlatego osoby długo chorujące na cukrzycę po pewnym czasie przestają odczuwać objawy o których pisałem powyżej. i tutaj znów nasuwa mi się na myśl zasada złotego środka, towarzysząca nam przez całe życie :)Sztuką w leczeniu cukrzycy jest właśnie jego odnalezienie.
środa, 3 sierpnia 2011
wszystko o zdrowiu
Nie jeden lekarz potrafi nastraszyć, a co radzi ten ???
Rak szyjki macicy - fakty i manipulacje informacją
Autorem artykułu jest Piotr Waydel</p>
<br />
z dziewcząt królików doświadczalnych i wszczepienie nie wiadomo czego. Wiele uczennic po tym zdarzeniu długo chorowało i niektóre nadal są w nie najlepszym stanie.
W związku z ogólnym podobieństwem tego zdarzenia, z punktu widzenia całkowitego braku odpowiedzialności, do znanego przypadku zaszczepienia bezdomnych z Grudziądza szczepionką przeciwko ptasiej grypie, sprawdziłem parę faktów, które siłą rzeczy dotyczą tylko firmy, która uzyskała w Polsce certyfikat.
Fakt pierwszy: Śmiertelność na raka szyjki macicy jest znikoma w krajach, w których jest regularna diagnostyka cytologiczna. Przy systematycznych badaniach, wszelkie powstające w macicy twory, mogą być usunięte zanim przekształcą się w komórki rakowe, który to proces trwa wiele lat (nawet kilkanaście lat). Wystarczy w związku z tym przeprowadzenie badania nawet raz na trzy lata. Przykładem może być tu Finlandia, w której umiera na raka szyjki macicy tylko kilkanaście kobiet rocznie i prawie wyłącznie
z własnej winy. W Polsce umiera na nią niecałe dwa tysiące rocznie i jest to spowodowane przede wszystkim tym, że regularne badania robi tylko 15% kobiet. W starej Unii odsetek ten wynosi około 85%.. Nie jest prawdą więc, to co podają media, że jest to jedna z najczęściej występujących chorób nowotworowych. Niektóre z nich podają nawet, że jest to druga na świecie przyczyna śmierci wśród kobiet. Niczym nie usprawiedliwione jest więc szczepienie całej populacji, gdy bez tego ilość zachorowań może być sprowadzona do drobnego ułamka promila.Rak szyjki macicy jest rzeczywiście rozpowszechniony w krajach Trzeciego Świata, gdzie praktycznie nie istnieje profilaktyka
Fakt drugi: Szczepionka, nazywana przeciwko rakowi szyjki macicy, jest skierowana przeciwko czterem typom wirusa HPV, które są podejrzewane o inicjacje powstawania inwazyjnych komórek nowotworowych. Tymczasem tylko niewielki procent zarażenia tymi wirusami prowadzi do tej choroby, jak również znane są przypadki jej rozwoju bez udziału HPV.
Fakt trzeci; Szczepionka reklamowana jest 70% skutecznością w zapobieganiu rakowi szyjki macicy, jeżeli jest stosowana profilaktyka. Dziwnym zrządzeniem losu prawie zupełnie pomijane są w mediach informacje, że kolposkopia połączona z cytologią daje prawie 100% zabezpieczenie przed tą straszną chorobą.
W dodatku bez żadnej możliwości wystąpienia skutków ubocznych.
Fakt czwarty: Okres badań większości szczepionek trwa trzy do czterech lat, a w przypadku, gdy ma być poddana szczepieniu cała populacja, nawet do dziesięciu. Tymczasem ta szczepionka została dopuszczona po zaledwie sześciomiesięcznym okresie „badań". Jak można w tak krótkim czasie sprawdzić skuteczność, przy tak długo rozwijającej się chorobie i zbadać, czy nie wystąpią długotrwałe skutki uboczne?
Fakt piąty: Niewyjaśnionym zbiegiem okoliczności, w krótkim czasie po przyjęciu szczepionki, zmarło już sporo osób. W samych Stanach Zjednoczonych jest takich zgłoszeń już około 30. W Hiszpanii zostały wstrzymane na pewien czas szczepienia, gdy dwie dziewczynki zaraz po zabiegu straciły przytomność. Pod apelem Carlosa Alvarez-Dardet, który jest profesorem Uniwersytetu Alicante, o zaprzestanie finansowania tych szczepień, podpisało się ponad 6 tysięcy tamtejszych lekarzy.
Fakt szósty: Producent tej szczepionki był „bohaterem" jednej z najgłośniejszych spraw. Musiał wypłacić
w wyniku pozwów zwykłych i zbiorowych 4,85 miliarda dolarów odszkodowania pokrzywdzonym przez jego bardzo drogi lek przeciwbólowy. Mimo, że dosyć szybko po jego wprowadzeniu, zaczęły napływać informacje o szkodliwości, to producent zbagatelizował sprawę, jak również przemilczała FDA, która przez lata uchodziła za najrzetelniejszą na świecie. W pozwach zbiorowych w tej sprawie brali również udział Polacy. Niestety tylko drobna część bezpośrednio pokrzywdzonych, których ilość szacowano przynajmniej na 50.000 osób.
To jest tylko część faktów związanych z tym tematem. Bardzo wiele konkretnych informacji można znaleźć na stronach amerykańskich, szwedzkich, hiszpańskich, czy austriackich. Zachęcam do samodzielnego zapoznania się z nimi, aby móc wyrobić sobie własne zdanie.
Zapraszam rodziców dzieci, zaszczepionych bez ich wiedzy, do kontaktu przez wortal http://www.pozywamy-zbiorowo.pl/ <br />Zapraszam również inne osoby, które są zainteresowane pozwami zbiorowymi.
</p>Piotr Waydel</p>
<p> </p>
---
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Media od jakiegoś czasu mocno zaangażowały się w informacje o szczepionce przeciwko rakowi szyjki macicy. Mimo że szczepionka jest bardzo droga, już w wielu miastach władze przeprowadziły akcję szczepienia wybranych gimnazjalistek. Podobno dla ich dobra. Jeden z moich znajomych opowiedział mi, że w liceum do którego uczęszcza jego córka, dyrektorka szkoły zgodziła się na zaszczepienie wszystkich uczennic przeciwko rakowi szyjki macicy, bez poinformowania i uzyskania zgody rodziców. Zgodziła się, bo przyszli przedstawiciele firmy farmaceutycznej (nie wiadomo jakiej) i zaproponowali, że zaszczepią za darmo (czym?). Zamiast sprawdzić firmę i zastanowić się, skąd taka propozycja, zgodziła się na zrobienie
Rak szyjki macicy - fakty i manipulacje informacją
Autorem artykułu jest Piotr Waydel</p>
<br />
z dziewcząt królików doświadczalnych i wszczepienie nie wiadomo czego. Wiele uczennic po tym zdarzeniu długo chorowało i niektóre nadal są w nie najlepszym stanie.
W związku z ogólnym podobieństwem tego zdarzenia, z punktu widzenia całkowitego braku odpowiedzialności, do znanego przypadku zaszczepienia bezdomnych z Grudziądza szczepionką przeciwko ptasiej grypie, sprawdziłem parę faktów, które siłą rzeczy dotyczą tylko firmy, która uzyskała w Polsce certyfikat.
Fakt pierwszy: Śmiertelność na raka szyjki macicy jest znikoma w krajach, w których jest regularna diagnostyka cytologiczna. Przy systematycznych badaniach, wszelkie powstające w macicy twory, mogą być usunięte zanim przekształcą się w komórki rakowe, który to proces trwa wiele lat (nawet kilkanaście lat). Wystarczy w związku z tym przeprowadzenie badania nawet raz na trzy lata. Przykładem może być tu Finlandia, w której umiera na raka szyjki macicy tylko kilkanaście kobiet rocznie i prawie wyłącznie
z własnej winy. W Polsce umiera na nią niecałe dwa tysiące rocznie i jest to spowodowane przede wszystkim tym, że regularne badania robi tylko 15% kobiet. W starej Unii odsetek ten wynosi około 85%.. Nie jest prawdą więc, to co podają media, że jest to jedna z najczęściej występujących chorób nowotworowych. Niektóre z nich podają nawet, że jest to druga na świecie przyczyna śmierci wśród kobiet. Niczym nie usprawiedliwione jest więc szczepienie całej populacji, gdy bez tego ilość zachorowań może być sprowadzona do drobnego ułamka promila.Rak szyjki macicy jest rzeczywiście rozpowszechniony w krajach Trzeciego Świata, gdzie praktycznie nie istnieje profilaktyka
Fakt drugi: Szczepionka, nazywana przeciwko rakowi szyjki macicy, jest skierowana przeciwko czterem typom wirusa HPV, które są podejrzewane o inicjacje powstawania inwazyjnych komórek nowotworowych. Tymczasem tylko niewielki procent zarażenia tymi wirusami prowadzi do tej choroby, jak również znane są przypadki jej rozwoju bez udziału HPV.
Fakt trzeci; Szczepionka reklamowana jest 70% skutecznością w zapobieganiu rakowi szyjki macicy, jeżeli jest stosowana profilaktyka. Dziwnym zrządzeniem losu prawie zupełnie pomijane są w mediach informacje, że kolposkopia połączona z cytologią daje prawie 100% zabezpieczenie przed tą straszną chorobą.
W dodatku bez żadnej możliwości wystąpienia skutków ubocznych.
Fakt czwarty: Okres badań większości szczepionek trwa trzy do czterech lat, a w przypadku, gdy ma być poddana szczepieniu cała populacja, nawet do dziesięciu. Tymczasem ta szczepionka została dopuszczona po zaledwie sześciomiesięcznym okresie „badań". Jak można w tak krótkim czasie sprawdzić skuteczność, przy tak długo rozwijającej się chorobie i zbadać, czy nie wystąpią długotrwałe skutki uboczne?
Fakt piąty: Niewyjaśnionym zbiegiem okoliczności, w krótkim czasie po przyjęciu szczepionki, zmarło już sporo osób. W samych Stanach Zjednoczonych jest takich zgłoszeń już około 30. W Hiszpanii zostały wstrzymane na pewien czas szczepienia, gdy dwie dziewczynki zaraz po zabiegu straciły przytomność. Pod apelem Carlosa Alvarez-Dardet, który jest profesorem Uniwersytetu Alicante, o zaprzestanie finansowania tych szczepień, podpisało się ponad 6 tysięcy tamtejszych lekarzy.
Fakt szósty: Producent tej szczepionki był „bohaterem" jednej z najgłośniejszych spraw. Musiał wypłacić
w wyniku pozwów zwykłych i zbiorowych 4,85 miliarda dolarów odszkodowania pokrzywdzonym przez jego bardzo drogi lek przeciwbólowy. Mimo, że dosyć szybko po jego wprowadzeniu, zaczęły napływać informacje o szkodliwości, to producent zbagatelizował sprawę, jak również przemilczała FDA, która przez lata uchodziła za najrzetelniejszą na świecie. W pozwach zbiorowych w tej sprawie brali również udział Polacy. Niestety tylko drobna część bezpośrednio pokrzywdzonych, których ilość szacowano przynajmniej na 50.000 osób.
To jest tylko część faktów związanych z tym tematem. Bardzo wiele konkretnych informacji można znaleźć na stronach amerykańskich, szwedzkich, hiszpańskich, czy austriackich. Zachęcam do samodzielnego zapoznania się z nimi, aby móc wyrobić sobie własne zdanie.
Zapraszam rodziców dzieci, zaszczepionych bez ich wiedzy, do kontaktu przez wortal http://www.pozywamy-zbiorowo.pl/ <br />Zapraszam również inne osoby, które są zainteresowane pozwami zbiorowymi.
</p>Piotr Waydel</p>
<p> </p>
---
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/%22%3Ewww.Artelis.pl%3C/a> Media od jakiegoś czasu mocno zaangażowały się w informacje o szczepionce przeciwko rakowi szyjki macicy. Mimo że szczepionka jest bardzo droga, już w wielu miastach władze przeprowadziły akcję szczepienia wybranych gimnazjalistek. Podobno dla ich dobra. Jeden z moich znajomych opowiedział mi, że w liceum do którego uczęszcza jego córka, dyrektorka szkoły zgodziła się na zaszczepienie wszystkich uczennic przeciwko rakowi szyjki macicy, bez poinformowania i uzyskania zgody rodziców. Zgodziła się, bo przyszli przedstawiciele firmy farmaceutycznej (nie wiadomo jakiej) i zaproponowali, że zaszczepią za darmo (czym?). Zamiast sprawdzić firmę i zastanowić się, skąd taka propozycja, zgodziła się na zrobienie
wszystko o zdrowiu
Stres
Autorem artykułu jest slawek</p>
<br />
Przyjmuj więcej witaminy C. W pewnym badaniu osoby zestresowane, które zażywały 1000 miligramów witaminy C, miały mniejsze skoki ciśnienia krwi, a stężenie hormonów stresu powracało do normalnego szybciej niż u osób, które jej nie brały.
Sięgnij po żeńszeń właściwy, zioło o właściwościach chroniących organizm przed stresem. Wykazano, że równoważy uwalnianie hormonów stresu i wspiera organy, które je wytwarzają (przysadkę mózgową, podwzgórze i nadnercza). Przyjmuj 100 do 250 miligramów 2 razy dziennie w okresach stresu, zaczynając od najniższej zalecanej dawki i stopniowo ją zwiększaj. Specjaliści radzą, aby przerywać stosowanie żeńszenia właściwego na tydzień co 2 lub 3 tygodnie.
Rozładuj napięcie: Pewne rodzaje muzyki mogą spowolnić bicie serca, zmniejszyć ciśnienie krwi,
a nawet stężenie hormonów stresu we krwi. Zrób sobie przerwę i posłuchaj muzyki, którą uważasz za kojącą. Spaceruj lub ćwicz przez co najmniej 20 minut 3 razy w tygodniu. Ćwiczenia sprzyjają uwalnianiu endorfin, związków chemicznych w mózgu związanych z dobrym samopoczuciem, które podnoszą nastrój
i zmniejszają niepokój.
---
<p>sławomir<a href="http://1001raddlazdrowia.blogspot.com" target="_blank"></a></p>
<p><a href="http://1001raddlazdrowia.blogspot.com" target="_blank">http://1001raddlazdrowia.blogspot.com</a></p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a> Nasz organizm jest przystosowany do radzenia sobie ze stresem, a nawet świetnie funkcjonuje dzięki niemu pod warunkiem, że stres pojawia się od czasu do czasu i jedynie na krótko.
Zioła i suplementy na niepokój:
Już starożytni Grecy doceniali właściwości herbatki rumiankowej. Na świecie każdego dnia wypijanych jest milion filiżanek tego naparu. Obecnie zielarze i lekarze zalecają go jako doskonały lek na stres. Pij filiżankę 3 razy dziennie.
Dla ukojenia nerwów możesz także dodać do kąpieli rumianek pospolity wraz z innymi uspokajającymi ziołami, takimi jak lawenda wąskolistna i kozłek lekarski (waleriana). Zawiń zioła w kawałek tkanego płótna i zawieś pod kranem w czasie napełniania wanny.
Autorem artykułu jest slawek</p>
<br />
Przyjmuj więcej witaminy C. W pewnym badaniu osoby zestresowane, które zażywały 1000 miligramów witaminy C, miały mniejsze skoki ciśnienia krwi, a stężenie hormonów stresu powracało do normalnego szybciej niż u osób, które jej nie brały.
Sięgnij po żeńszeń właściwy, zioło o właściwościach chroniących organizm przed stresem. Wykazano, że równoważy uwalnianie hormonów stresu i wspiera organy, które je wytwarzają (przysadkę mózgową, podwzgórze i nadnercza). Przyjmuj 100 do 250 miligramów 2 razy dziennie w okresach stresu, zaczynając od najniższej zalecanej dawki i stopniowo ją zwiększaj. Specjaliści radzą, aby przerywać stosowanie żeńszenia właściwego na tydzień co 2 lub 3 tygodnie.
Rozładuj napięcie: Pewne rodzaje muzyki mogą spowolnić bicie serca, zmniejszyć ciśnienie krwi,
a nawet stężenie hormonów stresu we krwi. Zrób sobie przerwę i posłuchaj muzyki, którą uważasz za kojącą. Spaceruj lub ćwicz przez co najmniej 20 minut 3 razy w tygodniu. Ćwiczenia sprzyjają uwalnianiu endorfin, związków chemicznych w mózgu związanych z dobrym samopoczuciem, które podnoszą nastrój
i zmniejszają niepokój.
---
<p>sławomir<a href="http://1001raddlazdrowia.blogspot.com" target="_blank"></a></p>
<p><a href="http://1001raddlazdrowia.blogspot.com" target="_blank">http://1001raddlazdrowia.blogspot.com</a></p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a> Nasz organizm jest przystosowany do radzenia sobie ze stresem, a nawet świetnie funkcjonuje dzięki niemu pod warunkiem, że stres pojawia się od czasu do czasu i jedynie na krótko.
Zioła i suplementy na niepokój:
Już starożytni Grecy doceniali właściwości herbatki rumiankowej. Na świecie każdego dnia wypijanych jest milion filiżanek tego naparu. Obecnie zielarze i lekarze zalecają go jako doskonały lek na stres. Pij filiżankę 3 razy dziennie.
Dla ukojenia nerwów możesz także dodać do kąpieli rumianek pospolity wraz z innymi uspokajającymi ziołami, takimi jak lawenda wąskolistna i kozłek lekarski (waleriana). Zawiń zioła w kawałek tkanego płótna i zawieś pod kranem w czasie napełniania wanny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)